Kolejne parowozy odstawione

ol497odstawiona 300x198 Kolejne parowozy odstawione

Ol49-7 na stacji Wolsztyn

Jeszcze trzy lata temu w Parowozowni Wolsztyn znajdowało się 6-8 parowozów, które w każdej chwili mogły rozpocząć pracę w ruchu planowym. Niestety upływające bezlitośnie terminy napraw okresowych i zaprzestanie ich wykonywania spowodowały drastyczne zmniejszenie się liczby czynnych maszyn. Od pewnego czasu ruch planowy zamiennie prowadziły: Ol49-7, Ol49-59, Pm36-2 i Pt47-65. Niestety z powodu upływu terminu rewizji zewnętrznej kotła, 30 kwietnia br. musiano odstawić parowóz Pt47-65; wczoraj zaś ze względu na mijający termin naprawy głównej – Ol49-7.

Parowóz Ol49-7 został zbudowany w 1951 roku w Fabryce Lokomotyw w Chrzanowie. Jest przedstawicielem bardzo popularnej i udanej serii polskich parowozów przeznaczonych do obsługi ruchu osobowego. Łącznie wyprodukowano 112 parowozów serii Ol49. „Siódemka” rozpoczęła swą służbę na PKP we wschodniej Polsce – stacjonowała m.in. w Rzeszowie, Dęblinie i Rozwadowie. Dopiero w 1974 roku trafiła do Wielkopolski – początkowo stacjonowała w Lesznie, następnie w Gnieźnie (w tym w parowozowni pomocniczej Wągrowiec) i Żaganiu. Stamtąd, w 1993 roku, trafiła do Wolsztyna. Parowóz Ol49-7 był wykorzystywany głównie do prowadzenia pociągów osobowych na liniach węzła wolsztyńskiego. Czasami wyruszał także na szlak z pociągami specjalnymi. W 2004 roku przeszedł ostatnią naprawę główną. Od 7 lipca 2004 do 31 maja 2011 pokonał blisko 148 000 km prowadząc ponad 2000 planowych pociągów osobowych. Jako ostatni parowóz 4 czerwca 2009 roku opuścił gnieźnieńskie warsztaty po zakończonej naprawie średniej.

Pt47-65 jest przedstawicielem polskiej serii parowozów przeznaczonych do prowadzenia ciężkich pociągów pospiesznych. Wyprodukowany został w 1949 roku w Chrzanowie. Przez większą część służby na PKP stacjonował w parowozowniach w Ostrowie Wlkp. i Poznaniu, skąd w 1990 roku trafił do Wolsztyna. Przed pojawieniem się w 1995 roku w Wolsztynie Pm36-2 to właśnie Pt47-65 była chlubą tutejszej parowozowni. Dla wielu pozostała nią do dziś. Ostatnia naprawa główna parowozu została przeprowadzona w gnieźnieńskich warsztatach w 2009 roku. Od tego czasu parowóz przemierzył 58 155 km, stając na czele 708 planowych pociągów osobowych.

Obecnie trwają prace naprawcze zaledwie przy jednym z wolsztyńskich parowozów – kocioł Ol49-69 przygotowywany jest do transportu do Piły, gdzie zostanie poddany rewizji wewnętrznej. Nie wróży to szybkiego powrotu parowozu do służby (pilskie naprawy trwają nawet kilka lat). W tym miejscu nasuwa się pytanie – czy pospieszne likwidowanie gnieźnieńskich warsztatów przed dwoma laty było potrzebne i uzasadnione? Hale straszą zimną pustką, nie powstał ani zapowiadany park historii kolei, ani centrum handlowo-usługowe. Dziś w długiej kolejce do naprawy czekają do niedawna sprawne: Ol49-7, Ol49-23, Pt47-65, Ok1-359, Ok22-31 czy Tr5-65. Czy i kiedy ujrzymy je znów pod parą? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Tagi: , , , ,

Komentarzy 22

  1. arturo6666 pisze:

    Smutne ale prawdziwe:-(

  2. Henio pisze:

    PKP Cargo i tak wytrzymało długo utrzymując ruch rozkładowy i zaplecze techniczne. Spólka handlowa de facto jest sponsorem tego mocno deficytowego interesu. Najbardziej żal Gniezna . Parowóz zawsze można przywrócić do ruchu jak jest gdzie zrobić naprawę główną . Teraz już nie ma gdzie , a zawalona robotą Piła każe sobie dłuuuugo czekać. Na upadek Wolsztyna złożyło sie wiele czynników, Najbardziej żałosny jest Urząd Marszałka , dotując marnymi 3 milionami przewozy kopciuchami zrobil sobie medialny i marketingowy szum promując region gdzie sie da. Co teraz mają do zaprezentowania urzędnicy na targach turystycznych? dwa ledwo żywe parowozy w tym jeden Muzeum z Warszawy. Przepychanki miedzy PKP i UM skończyły sie jak zwykle w Polsce , dziecko wylano . Sąsiedzi się śmieja jak zwykle z Polaków bo rozwalili kolejną perełkę . Nawet jak znajdzie sie kasa to naprawy będą robić Czesi lub Niemcy i będzie kolejne zrywanie boków…..

  3. Zbyszek pisze:

    A ja chciałbym poruczyć temat napraw w Gnieźnie. W tekście pada pytanie czy pospieszne likwidowanie warsztatów było potrzebne i uzasadnione? Widać z tego, że autor już nie pamięta co było przyczyną wyprowadzenia napraw z Gniezna. To dla przypomnienia podam, że w IV kwartale 2009 PKP S.A. (nie mylić z PKP CARGO) planowało sprzedać parowozownię.
    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=511993&page=3
    Żeby sprzedać nieruchomości najpierw należy opróżnić obiekty i to było bezpośrednią przyczyną wyprowadzki.
    Przy okazji hale tak całkiem nie straszą pustką, bo są ludzie w Gnieźnie, którzy w parowozowni organizują różne imprezy. W najbliższych dniach odbędą się Dni Pary. http://gniezno.com.pl/wiadomosci/czytaj/3692/dni_pary_w_czerwcu_parowozownia_stanie_otworem.html
    Park Historii nie powstał bo ani władze miasta, ani powiatu nie chcą czegoś takiego. Również TPWP nigdy nie poparło tego pomysłu.

  4. AgentEU07 pisze:

    To jest niestety Polska. O nic się nie dba.

  5. pefo pisze:

    Wszystko OK Ale… Od dłuzszego czasu przygladam się całej sytuacji… Od dawna było wiadomo że dobiega czas remontów (przeglądów) kilku maszyn, gdzieś pojawiły się nawet informacje że parady w tym roku może nie być bo nie ma lokomotyw. Wiadomo wszystko rozbija się o kasę, ale przypuzczam że znajomości ludzi z TPWP także z fundacji Era Parowozów sięgają baaaardzo wysoko, nie można pociągnąć odpowiedniego sznurka? Na wszystkich forach dotyczacych tematu jest tylko kupa bicia piany, a zero działania. Może trzeba zaprosić Cezarego z ekipą na jakąś imprezę do Wolsztyna, niech zobaczy o co tu chodzi. Czy TPWP albo Era… nie może wystąpić z jakąś inicjatywą do W-wy albo do P-nia? Ludzi z Cargo nie znacie? Inicjatywa ustawodawcza czy petycja, Panowie i Panie macie dziesiątki albo setki tysięcy podpisów ludzi którzy kochają (bardzo lubia) starą kolej. Ludzie z TPWP pora przestać robić dobre wrażenie (pic piwko z kumplami i popychac drezyny z dzieciakami na dniu dziecka) a wziąć się do roboty, bo za parę lat wszyscy będziemy głaskać baaardzo zimne lokomotywy!!! Niech coś się zacznie dziać, będziecie mieli moje wsparcie!

  6. Łatwo się mówi „pociągnąć za sznurki” – nikt z nas nie jest na żadnym wysokim stanowisku w Cargo, a dyrektorzy z tej firmy nie mają obowiązku słuchać podpowiedzi hobbystów (nawet popartej podpisami 1000 innych hobbystów).
    Próbowaliśmy ostatnimi czasy uratować choćby ramę od Ol49-32 jako część zamienną, np do 111, ale niestety, nie udało się.
    Generalnie, jeśli uważamy, że coś da się załatwić, to próbujemy to załatwić, chociaż nie zawsze robimy wokół tego hałas. A o wiele łatwiej by się załatwiało, gdybyśmy jeszcze – zarówno my jak i Cargo – dysponowali paroma luźnymi milionami złotych ;-)

  7. pefo pisze:

    Pewnie że chodzi o szmal, to wiadomo, niestety w tym kraju żeby coś się zadziało to trzeba narobić KUPĘ SZUMU, inaczej nic się nie załatwi. No to zróbmy coś żeby te odstawione maszyny jak najszybciej trafiły na przeglądy, bo jak postoją parę lat, to wiadomo jaki los będzie je czekał……

  8. „Jak najszybciej” może być trudne – wiadomo przecież, że w Lesznie nie ma specjalnej ekipy naprawiającej parowozy, tylko robią to ci sami pracownicy, którzy na codzień zajmują się naprawami smrodów. A oni pracują nad tym, co jest pilniejsze zdaniem ich szefostwa. Tak więc nie da się raczej skierować do naprawy większej ilości maszyn niż oni + Interlok są w stanie przerobić.
    W parowozowni za to dość duże nadzieje są wiązane z mającą powstać spółką. Ponoć ma zostać zatrudniona większa liczba warsztatowców i parowozy mają być kolejno kierowane do naprawy. Ponoć. A jak będzie? Pożyjemy – zobaczymy.

  9. Piter pisze:

    Piła jest zawalona robotą, bo Interlok to firma prywatna, a te racze nie czekaja, aż łaskawe Cargo wyśle od czasu do czasu swój parowóz do naprawy. Firma musi zarabiac, więc szyka roboty za granicą i stąd tyle ma pracy. Gdyby PKP Cargo przed końcem terminu zamawiała naprawę z odpowiednim wyprzedzeniem (terminy chyba sa z góry wiadome i nie mają 1 tygodnia) to nie było by kłopotu z przedłuząjącymi się naprawami. Poza tym kilkudziesięcioletni parowóz to zabytek i nie wiadomo do konca, co trzeba w nim naprawić, gdyz dopiero po zdemontowaniu elementów widać, co w nim jest naparwdę do zrobienia.

  10. Pawel L pisze:

    W tej dyskusji rozbijamy się pomiędzy Interlokiem i Lesznem. Nie zapominajmy, że naprawy są przeprowadzane również w Chabówce. Poza tym jest to szopa należąca do Cargo. Czy nie można by wysyłać części wolsztyńskich loków do napraw również tam? Bo chyba tamtejsze warsztaty nie są jakoś ekstremalnie załadowane robotą…
    Przynajmniej w pewnym stopniu rozładowałoby to kolejkę parowozów oczekujących na naprawę.

  11. Szopa w Chabówce ma co robić – OKz32, Ty42-107, wagony… to pierwsze z brzegu przykłady, bez wnikania w szczegóły. Poza tym, dochodzą też koszty transportu…

  12. Pawel L pisze:

    Masz rację. Jednak jakby spojrzeć na to z innej strony, to Chabówka ma 5 parowozów z ważną rewizją, które są uruchamiane od wielkiego dzwonu, a w Wolsztynie są 3 maszyny, które prowadzą i codzienne planowe pociągi i wycieczkowe, których zresztą jest rekordowo dużo w tym roku dzięki zawiązaniu TurKol-u.
    Wobec tej sytuacji w moim odczuciu powinna być to kwestia odpowiedniego ustawienia przez Cargo priorytetów w skali „globalnej” w kolejności napraw oraz przydziale parowozów.

    Poza tym czy obecnie stoją na przeszkodzie jakieś kwestie natury prawnej, organizacyjnej lub politycznej, aby można było oddelegować jeden lub kilka parowozów z Chabówki do Wolsztyna?

  13. Oddelegowanie parowozów z Chabówki do Wolsztyna nie rozwiąże kwestii maszyn oczekujących naprawy – a szybko doprowadzi do tego, że parowozów oczekujących poważnej naprawy będzie więcej – choćby dlatego, że maszyny w ruchu planowym się szybciej zużywają niż przy sporadycznych pociągach specjalnych.
    Poza tym… wspomnij tylko w Chabówce od oddelegowaniu parowozów do Wolsztyna… ;-]

  14. Pawel L pisze:

    No tak…w Chabówce pewnie nie byłoby zachwytu na taką wieść ;-]

    Zgadzam się z Tobą, co do większego zużycia maszyn zaangażowanych do ruchu planowego. Tylko, że np. przy NG i tak trzeba rozebrać praktycznie cały parowóz w pył. Tak, czy inaczej trzeba wyłożyć na to grube setki tysięcy złotych. Oczywiście większy przebieg między-przeglądowy spowoduje, że więcej części będzie musiało być wymienione i/lub dorobione, ale podejrzewam, że i tak nie zwiększy to drastycznie kosztów w stosunku do kwoty wyjściowej, którą trzeba ponieść niezależnie od zużycia parowozu. Jeśli maszyna jest w miarę regularnie eksploatowana, taki wydatek staje się usprawiedliwiony, jednak jeśli parowóz jest utrzymywany tylko po to, by wyjechał z szopy 2-3 razy do roku, staje się to ekonomicznie nieuzasadnione. Nie zamierzam oczywiście tutaj przekonywać, że cała Chabówka powinna zostać zwieziona do Wolsztyna. Wręcz przeciwnie. Chodzi mi tylko o to, że w sytuacjach kryzysowych, tak, jak np. przez ostatni tydzień, dodatkowy parowóz i drużyna trakcyjna zapewniłyby pełną obsługę wszystkich zobowiązań przewozowych powierzonych wolsztyńskiej szopie.

  15. mysz.1974 pisze:

    Dajcie mi ze dwa parowozy chętnie się nimi pobawię.

  16. Mała liczba parowozów to jeszcze nie jest aż taki problem. Większy kłopot jest w tym, że ludzi nie ma – na przykład na warsztacie w szopie zostało 3 pracowników (o ile się nie mylę). Przy większej liczbie nawet drobnych, bieżących napraw oni nie są w stanie tego wszystkiego zrobić. Ponoć spółka, która ma powstać planuje zwiększenie zatrudnienia, zobaczymy co z tego będzie.

  17. mysz.1974 pisze:

    Boję się o HELENKĘ mam nadzieję, że niepotrzebnie, przed nią FLOTA WIELKOPOSKI.

  18. obserwa-tor pisze:

    Niestety władze PKP Cargo i ogólnie PKP SA odkąd rządzi PO stały się bardzo liberalne i nie będzie zależało im na utrzymaniu Parowozowni Wolsztyn. Myśle że powstanie tej tak szumnie zapowiadanej Spółki nic nie zmieni bo ktoś to będzie musiał finansować, a jak wszyscy wiemy jest to studnia bez dna. Jedynym ratunkiem dla Wolsztyna jest szukanie inwestora zagranicznego, który będzie należycie finansował całe przedsięwzięcie – najlepiej z Niemiec. Ale jest też druga strona medalu – będziemy mięli napis na pociągu „dla zorganizowanej grupy turystów z Niemiec” – a ewentualny udział polaczków w imprezie będzie nie możliwy ze względu na cene biletu w Euro. I ot tak się kręci nasze Polskie piekiełko…

  19. Maciej pisze:

    Niektórym łatwo krytykować poczynania TPWP. Ale weźcie pod uwagę, że Stowarzyszenie powstało z inicjatywy młodych ludzi, którym nie jest obojętny los polskich parowozów. Że już 10 lat temu było widać, że PKP nie ma pomysłu na zarządzanie swoimi maszynami. Kiedy parowozy szły na żyletki, likwidowano kolejne szlaki, usuwano zabytkowe rogatki przy WL, bezmyślnie zajeżdżano źle konserwowane maszyny, tych paru ludzi szlag trafiał! I domyślam się, że TPWP powstała właśnie po to by, mieć jakąś moc prawną, by współpracować z niekompetentną PKP, by sugerować co można zmienić w zarządzaniu, co zrobić żeby parowozy nadal jeździły. Te „parę” osób zrobiło dla Wolsztyna więcej niż cała „dobra wola” PKP i Wojewody razem wzięte. Szanujmy to.

    Pozdrawiam!

  20. obserwa-tor pisze:

    Mam nadzieje że działalność TPWP nie zakończy sie tylko na „przebieraniu” w mundury kolejowe na imprezach i udawaniu że umie się zarzucać węgiel na palenisko.

  21. Pasjonat pisze:

    Swoją drogą udało się przedłużyć termin Ol49-7, dlaczego nikt nie wpadł na pomysł żeby przedłużyć go w Pt47?? Petucha jest w lepszym stanie od Oelki a i oczekuje na naprawę średnią a nie główną.

  22. mysz.1974 pisze:

    Czasem trzeba pewne rzeczy podpowiedzieć. Ludzie są tacy zaganiani. Też jestem za tym, żeby PETULA, albo PETUNIA, PETUSIA (tak lepiej brzmi), też miała przedłużony termin. Jak tam HELENKA, szykuje się do floty?

Skomentuj

Komentarz



© TPWP 2017. Strona używa plików cookies. Polityka prywatności zawiera więcej informacji o cookies. Design & Development: Michał Pawełczyk