Parowozownia

Szczególną uwagę nasze Towarzystwo kieruje w stronę wolsztyńskiej parowozowni, miejsca wyjątkowego w skali całego świata. Ponieważ jak donoszą ostatnie wiadomości z Chin, zawieszono tam normalną eksploatację parowozów w ruchu planowym. Wolsztyn pozostał więc jedynym tego rodzaju miejscem.

Początki…

Sama parowozownia składa się z wielu budynków ulokowanych na południowym krańcu stacji przy torach w kierunku na Leszno, Nową Sól i Poznań. W 2007 roku hucznie obchodzona była setna rocznica jej powstania, choć najprawdopodobniej już latem 1886 roku na terenie stacji działały pierwsze urządzenia do obsługi parowozów: żurawie wodne, prowizoryczny kanał do szlakowania oraz warsztat umożliwiający drobne naprawy. Nie ma niestety na ten temat pewnych informacji, lecz biorąc pod uwagę to, że wówczas stosowane parowozy miały mały zasięg i zmuszone były często dobierać wodę. Jest wiec pewnym, że i na stacji końcowej, jaką wówczas był Wolsztyn, oddalony o 23 kilometry od najbliższego żurawia wodnego w Zbąszyniu, problem braku wody musiał zostać natychmiast z rozpoczęciem regularnych połączeń rozwiązany.

Rozwój

Wraz z rozbudową sieci kolejowej wokół miasta, podjęto budowę niezbędnego dla prowadzenia zwiększonego ruchu kolejowego zaplecza warsztatowego. Okres, kiedy Wolsztyn był stacją końcową trwał dziewięć lat. W 1895 roku otwarto ruch na odcinku do Błotnicy. Zmieniająca się sytuacja jeszcze nie wymuszała radykalnej przebudowy zaplecza na stacji. Niebawem jednak, bo w pierwszych sześciu latach XX wieku Wolsztyn stał się stacją węzłową z połączeniami wychodzącymi w aż pięciu kierunkach. Gdy więc w 1905 roku rozpoczęto normalny ruch w kierunku Grodziska Wielkopolskiego i Sulechowa, a rok później do Konotopu trwały już prace przy budowie kompleksu parowozowni i zaplecza warsztatowego. Początkowo w 1907 roku oddano do użytku wieżę wodną o pojemności 100 metrów sześciennych, na której do dziś widnieje ozdobna chorągiewka z datą budowy ( jest to kopia, oryginał można obejrzeć w Muzeum Parowozowni), oraz czterostanowiskową halę postojową, wjazd na nią umożliwiała 16-to metrowa obrotnica o napędzie ręcznym. Na tyłach „szopy” usytuowano warsztat ( jest to najbliżej przylegająca do hali część zbudowana z tynkowanego muru ceglanego). Już po dwóch latach w 1909 roku parowozownia uległa dalszej rozbudowie, do dotychczasowych stanowisk postojowych dobudowano kolejne cztery, odpowiednio wydłużone tak, że wejście do wieży wodnej możliwe było z wnętrza szopy.

W tym stanie parowozownie po zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim przejęli polscy kolejarze, ruch nadal odbywał się w pięciu kierunkach, lecz nowo ukształtowana granica państwa przerwała połączenia z Sulechowem i Nową Solą, wolsztyńskie parowozy prowadziły pociągi tylko do Kopanicy i Kębłowa, kilkaset metrów za tymi stacjami tor był zdemontowany.

II wojna światowa

Dwudziestoletni okres działalności w granicach państwa polskiego, przerwał wybuch drugiej wojny światowej we wrześniu 1939 roku. Nieoczekiwanie dla wolsztyńskiej jednostki nadszedł czas wzmożonej pracy przewozowej, wiązało się to ze zniszczeniem dużej granicznej parowozowni z Zbąszyniu oraz reaktywacją połączeń do Sulechowa i Nowej Soli. Zwiększona została liczba stacjonujących parowozów, które obsługiwali również maszyniści dojeżdżający ze Zbąszynia. Rozwój działań wojennych spowodował, że przed wolsztyńskimi drużynami stanęły nowe zadania – prowadzenie transportów wojennych, które wjeżdżały aż na tereny za wschodnią granicą przedwojennej Polski. Spowodowało to, że rozbudowie uległo zaplecze warsztatowe. Ze Zbąszynia przeniesiono sprawne urządzenia i maszyny, miedzy innymi działającą do dziś pomiędzy stanowiskami 6 i 7 zapadnię o napędzie wodnym do wymiany osi parowozowych. Na tyłach parowozowni powstał warsztat ślusarski, w którym do dziś odbywa się normalna obsługa wracających z trasy parowozów (budynek ten zbudowany został z „pruskiego muru” wprawne oko łatwo odróżni go od starego warsztatu z 1907 roku).

Dzieje powojenne

Dalsze zmiany w wyglądzie parowozowni nastąpiły już po wojnie. Starą, wysłużoną obrotnicę pocięto na złom, na jej miejsce zamontowano nową, powiększoną do 20 metrów. Pozwoliło to na obracanie większych parowozów, które pojawiły się na ilostanie parowozowni. Kolejną zmianą, bodaj najbardziej zauważalną, było wybudowanie w 1951 roku stylowej noclegowni dla drużyn trakcyjnych. Na parterze poza jednym gabinetem, w którym urzędowała „pani kadrowa” oraz łaźnią każdy z pracowników posiadał swoją „szafkę” również w piwnicy znajdowały się szafki dla ponad 300 pracowników. Na piętrze poza świetlicą znajdowały się pokoje noclegowe dla drużyn, które z własnym parowozem przyjechały do Wolsztyna. W latach 60-tych zbudowano jeszcze pomieszczenia dla agregatu prądotwórczego oraz do ładowania sygnałów końca pociągu. Znajdują się one za halą obok wieży wodnej, zbudowane z popularnego już w tym czasie betonu komórkowego.

Nawęglanie i obrządzanie parowozów

Na przestrzeni wielu lat unowocześnieniu uległ proces nawęglania. Podczas gdy początkowo cała praca odbywała się ręcznie od zładowania węgla z wagonów w zasiek, do załadunku w półtonowych wagonikach na parowóz, również przy użyciu dźwigu o napędzie ręcznym, które z czasem zastąpiono elektrycznym. Dziś pracę tą usprawnił dźwig kolejowy EDK 80, oraz taśmociągi, które węgiel bezpośrednio z zasieku ładują na wagonik. Jednak to nie koniec wypalony węgiel w postaci żużla paleniskowego również był usuwany z kanału, do którego był wysypywany z popielnika parowozu, ręcznie przez specjalnych pracowników, wysiłek ten wyeliminowało zbudowanie wciągarki bramowej, która wagonik z zanieczyszczeniami z pieca wysypywał bezpośrednio na zwałowisko obok. Do dziś tak samo zapewne jak przed stu laty można ten żużel kupić wywożąc go własnym pojazdem.

Poza tymi najbardziej pracochłonnymi zajęciami pozostałe prace wykonywane w parowozowni pozostały niezmienione do dziś i wykonywane na tych samych, co przed laty maszynach. Właśnie to powoduje, że to miejsce jest tak wyjątkowe, a zapach pary i smarów, które unoszą się w hali i w warsztacie są nie do podrobienia w sterylnie czystym muzeum, w którym eksponaty błyszczą się w słońcu i cieszą oko nienagannym utrzymaniem. Dlatego właśnie wolsztyńska parowozownia to miejsce, do którego przyjeżdżają ludzie całego świata, zaś do legendy przeszło łapanie pary w słoik czy nocleg w śpiworze na hali wśród gorących parowozów. Nie wszyscy są oczywiście gotowi na tego typu poświęcenia, ale każdy powinien choć raz tu być aby się przekonać, że duch prawdziwej kolei to właśnie „szopa” pełna gorących parowozów i pociąg ciągnięty przez lokomotywę napędzaną siłą wody i węgla.

© TPWP 2017. Strona używa plików cookies. Polityka prywatności zawiera więcej informacji o cookies. Design & Development: Michał Pawełczyk