Parowozem przez Małopolskę – relacja

Wielomiesięczne przygotowania do największej od wielu lat (a może nawet w ogóle pierwszej tak dużej!) imprezy organizowanej przez miłośników dla miłośników zwieńczyły przejazdy pociągów specjalnych w ostatni weekend (5-6 kwietnia 2014 roku) po malowniczej trasie Chabówka – Nowy Sącz. Impreza była wyjątkowa pod wieloma względami – pierwszy raz jej program zawierał aż dwa dni jazd historycznych składów – zróżnicowanych i zmieniających się w trakcie drugiego dnia, kiedy to  uczestnicy mogli fotografować w sumie cztery różne zestawienia i odbyć nostalgiczną podróż trzema z nich. Ale jak to na kolei – po kolei…

Przygotowania

8571 300x200 Parowozem przez Małopolskę   relacjaPomysł zorganizowania imprezy właśnie w Małopolsce narodził się już latem 2013 roku. Motywacją było umieszczenie linii kolejowej nr 104 Chabówka – Nowy Sącz w wykazie linii planowanych do wykreślenia z ewidencji PKP PLK S.A. Wczesną jesienią okazało się, że szczęśliwie szlak pozostanie przejezdny, więc możliwe było przełożenie imprezy na bardziej dogodny termin wiosenny, a w październiku 2013 roku pożegnanie na spokojnie wielkopolskich „peiksów” na torach o rozstawie 750 mm. Pierwotny program, zakładający uruchomienie dwóch pociągów w oba imprezowe dni, był realny przy zaplanowanym zapełnieniu składów. Na skutek pojawienia się w lokalnych, beskidzkich mediach i na portalach internetowych zapowiedzi imprezy, reklamowanej jako wydarzenie o większym rozmachu niż coroczne „Parowozjady” (co było jednak lekką przesadą), nasza baza wypełniła się lokalnymi rezerwacjami, które skutecznie zablokowały dostęp dla innych, potencjalnych uczestników. Dwa tygodnie przed imprezą, uporządkowawszy bazę, podjęliśmy (zakończoną sukcesem) próbę zmodyfikowania programu w taki sposób, aby zminimalizować stratę przy zachowaniu możliwie atrakcyjnego programu. W międzyczasie wykonywaliśmy wszystkie inne, niezbędne czynności (które, można powiedzieć, stały się wręcz rytuałem) aby imprezę dopiąć na ostatni guzik – w jeden z marcowych weekendów odbyliśmy rekonesans na szlaku, wycinając w miejscach planowanych fotostopów (w Mszanie, Kasinie, Dobrej i okolicach, okolicach Tymbarku, Pisarzowej, w Męcinie i Klęczanach) przeszkadzającą roślinność, redagowaliśmy i składaliśmy imprezowe foldery, przygotowywaliśmy bilety i tablice kierunkowe …i cały czas pozostawaliśmy w kontakcie z naszymi pasażerami, zapewniając w miarę możliwości noclegi oraz informując na bieżąco o wszystkich istotnych szczegółach. Ostatnim etapem przygotowań był przyjazd do Chabówki. Pierwsza grupa organizatorów była na miejscu już w czwartkowy wieczór, doglądając w piątek od rana prawidłowego zestawienia składów (jak się okazało – żadna ingerencja nie była potrzebna, bo wszystko zostało już przygotowane zgodnie z naszymi oczekiwaniami), kompletując materiały dla uczestników i odbywając ostatni objazd szlaku, żeby rozwiać wszystkie wątpliwości (oprócz tego wynieśliśmy, czy raczej wywieźliśmy z niego jeszcze coś, czego się nie spodziewaliśmy – śrubę w oponie samochodu). Wieczorem w pierwszym wagonie zaczęliśmy organizować tradycyjny „Bar Tender”, zostawiając na sobotni poranek jak najmniej zadań.

W drogę!

IMG 7699 200x300 Parowozem przez Małopolskę   relacjaNadszedł w końcu dzień imprezy. Skład zestawiony z parowozu Ty42-107 i trzech „ryflaków” (wagonów Bhixt – jednego typu 43A i dwóch typu 101A) pierwsi pasażerowie zasilają już na terenie skansenu. Pozostali są jeszcze w drodze z Krakowa (podróżują rejsowymi: autobusem, w którym przed odjazdem zabrakło miejsc i busami). Wszyscy szczęśliwie docierają na czas i po zajęciu miejsc w pociągu na stacji, ruszamy z Chabówki planowo. Dość luźno ułożony rozkład jazdy (w końcu górski szlak, obfitujący w strome podjazdy i ciasne łuki, nie raz potrafił zaskakiwać) i bezproblemowa jazda (dzięki dobrym warunkom pogodowym, a w szczególności świetnemu stanowi parowozu) pozwala na przeprowadzenie licznych fotostopów – oprócz ujętych w folderze szesnastu miejsc, zatrzymujemy się aż w ośmiu dodatkowych, a więc plan wykonany zostaje w 150%! Postój na moście w okolicach Tymbarku połączony jest z naborem wody do parowozu. Szczególnie widowiskowy jest jednak fotostop w Limanowej, gdzie tuż nad składem kilkakrotnie przelatuje replika (w skali 1:1) słynnego samolotu RWD-5, którym w maju 1933 roku pułkownik Stanisław Skarżyński dokonał przelotu przez Atlantyk. Ryk silnika samolotu robi wrażenie nie tylko na uczestnikach, ale także na obsłudze, która, gdy jest już po wszystkim, może odetchnąć – mimo obaw samolot nie zahaczył o komin parowozu! Do Nowego Sącza dojeżdżamy kilka minut przed planem – wszyscy zmęczeni, ale bardzo zadowoleni – wszystko wyszło jak należy!

8653 300x201 Parowozem przez Małopolskę   relacjaDrugi dzień zaczynamy na stacji w Nowym Sączu po godzinie 9. Skład stoi już w peronach gotowy do odjazdu, który następuje – chciało by się rzec – jak zwykle planowo. Po obróceniu parowozu prowadzi on imprezowy pociąg znowu kominem do przodu. Z niepokojem patrzymy w niebo zasnute chmurami zwiastującymi deszcz, który może nie tylko popsuć ujęcia, ale i przełożyć się na warunki jazdy na trudnym szlaku. Jak się później okaże – na szczęście na niebie słońce będzie miało przewagę nad deszczem, którego w ciągu całego dnia spadnie tylko kilka kropel. Serię fotostopów zaczynamy od mostu na Dunajcu w Nowym Sączu. Następne miejsce, które uczestnicy wypatrzyli podczas postoju poprzedniego dnia, to pierwszy z dodatkowych fototopów – odcinek przed Marcinkowicami biegnący wzdłuż Dunajca, który mimo jego elektryfikacji, jest bardzo klimatyczny. Dalej realizujemy program zgodnie z planem, przeplatając ujęte w folderze fotostopy dodatkowymi, których udaje się „wcisnąć” aż jedenaście (co daje ogólną liczbę dwudziestu siedmiu fotostopów w samą tylko niedzielę!). Największa atrakcja dnia czeka jednak w Mszanie Dolnej – sześciowagonowy skład towarowy przyprowadzony przez TKt48-191 pozuje do zdjęć wraz z wjeżdżającym na stację pociągiem z Ty42-107. Dzięki przychylności dyżurnego ruchu, po zmianie parowozów udaje się jeszcze zaaranżować wjazd składu osobowego od strony Chabówki . Dalszą podróż odbywamy w składzie towarowym. Pomiędzy Mszaną a Rabką Zaryte zatrzymujemy się na dwóch fotostopach. Na stacji Rabka Zaryte znowu przesiadamy się do składu osobowego (prowadzonego od Mszany „tekatką”). Wcześniej możemy fotografować wyjazd obu pociągów z ładnej perspektywy z potokiem w tle. Po drodze do Chabówki organizujemy dwa ostatnie fotostopy. Powoli robi się szaro – można powiedzieć, że potencjał drugiego dnia również wykorzystujemy maksymalnie. Na stację w Chabówce wjeżdżamy co do minuty! O zadowoleniu uczestników świadczą głosy o konieczności powtórzenia imprezy w terminie jesiennym. Czy będzie to możliwe? Czas pokaże…

Podziękowania

W tym miejscu chcielibyśmy podziękować osobom, dzięki którym impreza doszła do skutku i wyszła tak jak wyszła, czyli (chyba) bardzo dobrze:

  • Uczestnikom – za to, że jesteście z nami i pomagacie nam wspierać dobrych ludzi i instytucje, które utrzymują zabytkową infrastrukturę i tabor kolejowy.
  • Obsłudze trakcyjnej pociągów i załodze Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce – za kolejny już raz bezproblemową i naprawdę serdeczną współpracę, otwartość na nasze sugestie, wzorowe przygotowanie taboru i dużą elastyczność w nerwowych momentach poprzedzających imprezę, wymagających szybkich działań.
  • Zakładowi Linii Kolejowych w Nowym Sączu – za przygotowanie szlaku (aby umożliwić przejazd naszych pociągów, po zimie m.in. wymieniono 250 podkładów).
  • Kierownikowi pociągu – za świetną współpracę przez oba dni imprezy.
  • Stowarzyszeniu Lotnictwa Eksperymentalnego z Nowego Sącza – za uświetnienie soboty bardzo oryginalnym akcentem, który z pewnością na długo pozostanie w pamięci uczestników. (Fotorelacja z powietrza)

Fotorelacja

Tagi: , , , , , , , , , ,

Komentarzy 8

  1. Admirał Sadzawka pisze:

    „największej od wielu lat (a może nawet w ogóle pierwszej tak dużej!) imprezy organizowanej przez miłośników dla miłośników”

    Odrobinę pokory zalecam. Wasza impreza, choć na pewno wymagała wielu starań, to akurat pikuś w porównaniu chociażby z tym, co zrobili Niemcy jesienią 2013 roku na Przeworskiej KD, z czterema dniami pod parą i przewiezieniem parowozu z Gniezna na lawecie.

  2. tomek pisze:

    Impreza była rewelacyjna, dzięki wielkie raz jeszcze. Trochę mało towarowego i TKt’ki, ale i tak było bardzo przyjemnie. Choć niestety muszę przyczepić się do czegoś co mnie niestety cały czas, i to coraz bardziej, denerwuje na imprezach kolejowych. Chodzi mi o podejście do miejscowych osób, które bardzo często były w nie do końca kulturalny i właściwy sposób „wypraszane” z miejsc w okolicach pociągu na fotostopach. Wszystko rozumiem, ale czy trzeba to robić w taki sposób? Czy wynajęliśmy cały teren wokół pociągu do całkowitej dyspozycji? Czy podczas ruchu planowego (który chcieliśmy w jakiś sposób odtworzyć) nie było na stacjach ludzi? Więc czy trzeba wszystkich za każdym razem usuwać z kadru? Bez przesady… a jeżeli już trzeba to może trochę w inny sposób powinno się to odbywać.

  3. Przemo Z pisze:

    Impreza ekstra. Podziękowania dla organizatorów. Czekam za rok. Może Kudowa – Kłodzko – Wałbrzych ?

  4. SP45-116 pisze:

    Ja przynajmniej w sobotę staropolskiego wyp… z kadru nie słyszałem w stosunku do lokalsów. Co mi się podobało: skład, maszyna, podejście kolejarzy i organizatorów, bufet z czarnkowskim. Na przyszłość warto pomyśleć o rozkładzie jazdy: napisać porządny po swojemu, albo udostępnić służbowy (znana para organizatorów imprez tak robi). Nie musi być dla każdego do ręki, można gdzieś powiesić w przedsionku, aby ludzie wiedzieli jak stoimy z planem.
    pozdro

  5. Voightecq pisze:

    Odp do Adm. Sadzawki.
    Niech Pan nie porównuje tych dwóch imprez, bo to tak jak porównywanie gospodarki Niemiec i Polski. Oni moga sobie na to pozwolić bez finansowej gimnastyki, bo ich zwyczajnie na to stać. U nas to jednak olbrzymie osiągnięcie logistyczne przy zminimalizowanych kosztach oraz efektywnośc wyżyłowana perfekcyjnie i na maxa. Wielkie brawa dla organizatorów, czekam na dalsze edycje imprezy.

  6. Hermann pisze:

    @ Voightecq: A takie nazwiska jak Alczewski, Boduszek, Cichowicz, Gawek, Witkowski to niczym się nie zapisały w historii polskich imprez kolejowych? Większość z nich ma na koncie organizację nawet 6 dniowych maratonów!

  7. dampflok pisze:

    Był nawet „maraton” siedmiodniowy :-) Na jesieni w 1999 spędziliśmy równy tydzień na objazdowej imprezie po wąskotorówkach: dwa dni na Kaliskiej, później była Mława, Ełk, Rogów, Hajnówka i Bytom. To były piękne czasy.

  8. MarcinŁ pisze:

    Ale to było 15 lat temu, dziś i za kolejne 15 lat nie do powtórzenia, niestety. Porównywanie wąskich torów, gdzie można robić wszystko, do imprez na sieci PLK jest bezcelowe. Znam ludzi, którzy takimi pociągami jeżdżą 365 dni w roku i to kilkoma składami, w HO można zrobić co się chce. ;)

Skomentuj

Komentarz



© TPWP 2018. Strona używa plików cookies. Polityka prywatności zawiera więcej informacji o cookies. Design & Development: Michał Pawełczyk