Z Ol49-7 do Sieniawy Lubuskiej – relacja

Jeszcze żaden z organizowanych przez Towarzystwo Przyjaciół Wolsztyńskiej Parowozowni pociągów specjalnych nie budził tak wiele emocji. Ze względu na liczne sygnały od pasjonatów z Polski i zagranicy, zdecydowano się powtórzyć trasę z 5 grudnia 2009 – relację Wolsztyn – Sieniawa Lubuska – Wolsztyn. Do ostatniej praktycznie chwili nie było pewne, czy impreza zostanie zorganizowana. Na drodze do uruchomienia składu stanęło wiele przeszkód. Planowany na początku parowóz Tr5 okazał się nie do końca sprawny (przedłużenie rewizji kotła, bez ostatecznego dopuszczenia do ruchu), o czym dowiedzieliśmy się krótko przed planowaną datą przejazdu. Przygotowano (w Lesznie i później w Wolsztynie) na potrzeby przejazdu specjalnego parowóz Ol49-59, który jednak dzień przed imprezą podczas prowadzenia pociągu planowego z Poznania do Wolsztyna wytopił panewkę osiową (awaria niemożliwa do usunięcia „na gorąco”). Natychmiast rozpalona została pozostająca w rezerwie Ol49-7; maszyna ta szczęśliwie dotrwała pod parą do końca imprezy. Największe opady śniegu od kilkunastu lat spowodowały konieczność odśnieżenia części trasy (Toporów – Sieniawa), w sezonie zimowym nieużywanej przez pociągi towarowe, co z kolei wpłynęło na znaczny wzrost kosztów w stosunku do grudniowego „Pożegnania Tr5-65”. Na szczęście pozostałe przeciwności losu okazały się mniej przerażające, niż wydawało się z początku i pociągu 6 lutego 2010 nie odwołano.

Parowóz Ol49-7 został przygotowany do przejazdu dzień przed imprezą. W sobotę, 6 lutego 2010 skład „retro” wagonów Ci oraz C z przedmiotowym parowozem zameldowały się na stacji w Wolsztynie o 7.20. Po przejeździe pociągu planowego do Zbąszynka, pociąg podstawiono w perony. Z Wolsztyna odjechaliśmy z kilkuminutowym opóźnieniem – o godzinie 7.58. Pierwszy fotostop zrealizowano w Belęcinie Wielkopolskim. Sfotografowano skład ruszający sprzed zniszczonego budynku dworca, mającego przed sobą już tylko perspektywę rychłej rozbiórki. Na stacji Stefanowo kilkuosobowa grupa rekonstrukcyjna odtworzyła scenkę wsiadania do pociągu pasażerów „z epoki”. Skład odprawił równie historycznie odziany dyżurny ruchu. Po krzyżowaniu z autobusem SA105 podążającym ze Zbąszynka do Leszna, ruszyliśmy w dalszą drogę. Ostatni postój na pierwszym niezelektryfikowanym odcinku trasy miał miejsce na przystanku Zbąszyń Przedmieście. Chętni sfotografowali i sfilmowali odjazd pociągu z dworcem w tle. Postój techniczny pod semaforem w Zbąszyniu wymogło krzyżowanie z Traxxem EU43, prowadzącym kontenerowy pociąg towarowy. Ze Zbąszynia, prostą drogą udaliśmy się do Zbąszynka. Po postoju oraz zmianie drużyny konduktorskiej pociąg ruszył magistralą E20 w stronę Toporowa. Zatrzymaliśmy się w Świebodzinie, by zabrać pasażerów dojeżdżających na imprezę z Niemiec. W Toporowie pociąg błyskawicznie zmienił kierunek jazdy (do Sieniawy – „tendrem naprzód”). Tutaj podczas manewrów niedowierzający pasażerowie mogli na własnej skórze (a raczej: na własnych butach) przekonać się, że lubuskie naprawdę nieźle zasypało. Ci, którzy fotografowali przejazd parowozu z budynkiem w tle – brodzili po kolana w śniegu.

Droga do Sieniawy mijała spokojnie. Dzień wcześniej Zakład Linii Kolejowych w Zielonej Górze odśnieżył linię przy użyciu pługu wirnikowego. Ol49-7 nie miała zatem kłopotu z przedzieraniem się przez zaspy. Przy skrzyżowaniu z ruchliwą „dwójką” czyli DK nr 2, skład zatrzymał się by w ciągu 10 minut uzupełnić zapas wody z wozu strażackiego. Przejazd kolejowy musiał być zamknięty przez obsługę pociągu. Podczas tej pracochłonnej operacji pracownicy PKP PLK S.A. skorzystali z okazji i kierowcom oczekującym w powstałym korku wręczyli materiały związane z akcją „Bezpieczny przejazd” (więcej szczegółów: www.bezpieczny-przejazd.pl). Pierwszym i jedynym fotostopem w drodze do Sieniawy był najazd na wiadukcie w Łagowie, najbardziej charakterystycznym miejscu linii. Tutaj do uczestników dołączyło kilku pasażerów, którzy nie zdążyli przesiąść się na pociąg specjalny w Zbąszynku. Grupa turystów angielskich, zwiedzająca koleje Europy środkowej (poza Wolsztynem odwiedzili również Gnieźnieńską Kolej Dojazdową oraz Kolej w Górach Harzu) udała się do łagowskiego zamku na obiad. Kilkanaście minut później dojechaliśmy do Sieniawy Lubuskiej. Niestety, pomimo odśnieżenia, wystąpił problem ze zwrotnicą na południowej głowicy stacji. Ekipa ZLK Zielona Góra podróżująca zielonym „klimatycznym” Żukiem pospieszyła jednak z pomocą i po kilkunastu minutach sytuacja była opanowana. Uczestnicy sfotografowali pociąg wjeżdżający (już „kominem naprzód”) do Sieniawy od strony Nietoperka, następnie ruszający sprzed budynku dworca w Sieniawie, a na końcu przy nieużywanym już dziś bunkrze do nawęglania wagonów towarowych. Spacer z okolic dworca pod bunkier był ciekawym przeżyciem – setka uczestników szła paręset metrów przez ponad kwadrans! Tory i plac ładunkowy pokryte były kilkudziesięciocentymetrową warstwą śniegu. Przemoczeni choć zadowoleni wsiedliśmy do składu. Kolejne zatrzymanie – w pobliżu stawu między Sieniawą Lubuską, a Łagowem. Właściciel terenu sprawił pasażerom imprezowego pociągu miłą niespodziankę – trasa z przejazdu kolejowego (na którym wysiadaliśmy) do miejsca fotografowania była odśnieżona! Oszczędziło to z pewnością wiele cennego czasu. W Łagowie, ze względu na silne oblodzenie i zaśnieżenie słynnego łagowskiego wiaduktu, udaliśmy się na „linię strzału” drogą okrężną. Pociąg dwukrotnie przejechał przez imponujących rozmiarów obiekt inżynieryjny, dając szansę na sfotografowanie go z perspektywy obu stron. Skład wycofano aż w pobliże dawnego budynku dworca. Siłą trzech wozów straży pożarnej – OSP Jemiołów, OSP Toporów i PSP Świebodzin parowóz „napojono” w mgnieniu oka. Dzięki wstawiennictwu wójta Łagowa nie było żadnego problemu z wodowaniem parowozu, co było jednym z podstawowych problemów podczas pociągu z Tr5. Fotostop z wiaduktem nad drogą łączącą Łagów i Toporów wymagał od pasażerów nieco krzepy. Znów trzeba było przejść kilkaset metrów w śniegu, miejscami o grubości prawie 1 m! W drodze do Toporowa znów musieliśmy zatrzymać się przed skrzyżowaniem z DK nr 2. Ruch wstrzymano, a pociąg przejechał kawałek w stronę budynku dworca. Sfotografowaliśmy i sfilmowaliśmy start pociągu ze stacji – niskie słońce, obfitość śniegu i niska temperatura potęgująca kondensację pary sprawiły, że wielu uczestników uznało ten właśnie fotostop za najciekawszy na całej trasie. Ostatnim fotostopem zrealizowanym tego dnia był przejazd pod wiaduktem w Toporowie. Pociąg zatrzymał się tuż za obiektem, po którym przeprowadzono tory linii Berlin – Poznań (E20), wycofał i z impetem wyłonił się spod wiaduktu. Nie wszyscy zdecydowali się na udział w fotostopie ze względu na szczególnie trudne warunki terenowe – strome ściany wykopu pokryte grubą warstwą śniegu. Nikt z tych, którzy skorzystali z propozycji nie żałował jednak swojej decyzji. Widok, choć okupiony przemoczonymi spodniami i butami pozostanie na długo w pamięci fotografujących.

Na stację Toporów zajechaliśmy planowo o godzinie 15.11. Część uczestników przesiadła się na pociąg osobowy Rzepin – Zbąszynek (o. 15.16), którym udała się do domów. Po manewrach, Ol49-7 już ponownie tendrem naprzód pociągnęła zabytkowy skład do Wolsztyna. Zatrzymywaliśmy się w Świebodzinie, Zbąszynku, Zbąszyniu, Stefanowie (tam wysiadali pasażerowie) i Tuchorzy (postój techniczny). Ze względu na aurę – do samego Wolsztyna „szarówka” – oraz stopień zmęczenia uczestników przejazdu (choć trzeba przyznać, że również organizatorów!) spowodowany kilkoma przemarszami śnieżnymi zrezygnowaliśmy z nocnych fotostopów. W Wolsztynie skład zameldował się o godzinie 17.30. Parowóz przetoczył wagony za zasiek węglowy w parowozowni, gdzie zostały rozładowane. „Oelkę”, po wyszlakowaniu, oczyszczeniu dymnicy i nawęgleniu – odstawiono na stanowisko 6 parowozowni i wygaszono.

Impreza zakończyła się sukcesem. Zrealizowano praktycznie wszystkie fotostopy na najważniejszym odcinku trasy, dopisała pogoda, parowóz pomimo szeroko komentowanego stanu technicznego szczęśliwie dotarł do stacji docelowej. Pewien niesmak pozostawił stan wagonów „retro”. W jednym z nich drzwi otwierano i zamykano brechą, a w dwóch pozostałych brak było oświetlenia. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wiele ciepłych słów, ale także za konstruktywną krytykę, dzięki której unikniemy wszelkiej maści problemów w przyszłości. Zapraszamy także na kolejne podróże starą koleją, których w 2010 nie zabraknie. Wkrótce na stronie www.tpwp.pl informacje o „tradycyjnej” imprezie wiosennej. Do zobaczenia na pokładzie „Parowozem przez Wielkopolskę III”!

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarzy 7

  1. lisc pisze:

    świetna relacja! bogaty opis, ciekawe szczegóły. Zachęca by kiedyś przyłączyć się do takiego wypadu :)

  2. swingman pisze:

    świetny wyjazd, wspaniałe wrażenia piękne widoki i DOSKONAŁA organizacja. Pieknie wydany przewodnik po fotostopach i sprawne ich przeprowadzenie to zasługa organizatorów i efekt ich pracy. Już nie mogę sie doczekać kolejnego wyjazdu!! Pozdrawiam organizatorów i wszystkich uczestników dziękując za bardzo miłą atmosferę.

  3. steamy0345 pisze:

    Herzlichen Dank für die Wiederholung der Fahrt vom 5.Dezember! Wenn auch die Tr5 nicht fahren durfte, so bot das Winterwetter hervorragende Bedingungen. Ich bin mit dem Auto neben dem Zug gefahren, was recht schwierig war. So habe ich diesmal nicht bezahlt- dafür bitte ich um Entschuldigung! Ich hoffe aber, mit dem Freischneiden der Strecke bei Sieniawa Lubuska einen Beitrag zum Gelingen der Fahrt geleistet zu haben. Mit tut noch immer der Arm weh- die Äste waren teilweise 3cm dick.
    Ich wünsche mir auch in Zukunft so gut geplante Sonderfahrten!

  4. Janek pisze:

    Świetna relacja spotęgowała moją złość za nieobecność. Tak wyszło. Pozdrowerki dla TPWP!! i do zobaczyska wiosną .

  5. Acan Józef pisze:

    Idealna pogoda + świetna organizacja = kapitalna impreza

    Dziękuje i proszę i jeszcze.

  6. maciekrail pisze:

    Sprzęganie składu w Toporowie było profesjonalne.

  7. Ian Hutton pisze:

    Thank you to the tpwp team for all their hard work before and on the day[plus the Tour guide [in English!]] as the snow and sun made this this a fantastic grice. Also a huge thank you to the Polish railfans who came up with the Plan B bus from Sulechov to catch up with the special at Lagow when our PKP connection from Poznan got to Zbaszynek over an hour late! I look forward to more tpwp trips in the future.

Skomentuj

Komentarz



© TPWP 2017. Strona używa plików cookies. Polityka prywatności zawiera więcej informacji o cookies. Design & Development: Michał Pawełczyk